Nie zaglądam tu, ani nie piszę, ale wciąż jestem.
16.11.2014 rok, spełnia się moje marzenie, ale nie dane jest mi brać w nim udziału. Alan Rickman w Polsce, a ja tego dnia będę gnić na uczelni bez możliwości obejrzenia prawdopodobnie genialnego filmu i bez możliwości wzięcia udziału w spotkaniu z Alanem. Nieco mnie to dobija, ale... Sama świadomość tego, że tu będzie jest piękna! Pewnie w niedzielę będę ryczeć w poduszkę i cierpieć niemiłosiernie, ale... może jeszcze kiedyś będę miała okazję go spotkać? ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz