3xff#0075e0xhx#0035e0xhx#000ae0xhx#6400e0xhx#9100e0xhx#da00e0xhx#e0007bxhx#dd081axhx#e04500xhx#e09600xhx#dce000xhx#8ae000xhx#21e000xhx#00e05dxhx#00e0a0xhx#00b8e0xff2xff❤ SeverusxfxxfxHermiona ❤xfxxfxQuench my desirexfxxfx xff20xff100xff100xff5xff15xff50xff0 Quench my desire: O Invincible

O Invincible





Urodziłam się 27 marca 1992 roku. Invincible? Jedna z ulubionych piosenek. A mam ich sporo. Jest to nick, którego raczej w moim "realnym" otoczeniu nie kojarzą ze mną, dlatego tak chętnie go tu używam. Jeśli chodzi o mnie to dzielę się wszystkim ze wszystkimi. Moim jedynym azylem jest moja głowa. Mój pokój to moje ulubione miejsce na ziemi, w którym czuję się najbezpieczniej, ale tylko w swojej wyobraźni mogę być w 100% sobą. No i myślę, że tu, gdzie nikt mnie nie zna i raczej są małe szanse, że mnie pozna.
Co lubię?
Kocham starą muzykę. Czasem myślę, że moja dusza urodziła się ok 20 lat przede mną i czekała na mnie. Uwielbiam Jacksona, Gunsów, Alica Cooper'a, Queen, Ozzy'iego.
Podczas gdy moje rówieśniczki jarają się jakimiś "mega przystojniakami" Orlandami, Bradami Pittami czy innymi Zakościelnymi, ja wolę Alana Rickmana i Roberta Downey Jr'a jeśli chodzi o aktorów. Poza nim lubię także Johnego Depp'a i zdaje mi się, że to tyle jeśli chodzi o aktorów. No czasem jeszcze znajdzie się miejsce na Hugh Laurie'go, ale to wyjątkowe okazje, jak akurat mam fazę na "House'a" albo "Rozważną i romantyczną".
Ostatnio jest jeszcze Tom Hiddelston, ale o nim nie mówcie mojej siostrze... W tej wersji jest tylko Loki i to w sumie tylko jego połowa, bo drugą zaklepała sobie ta małpa.


Lubię rysować i robić zdjęcia. A w próbach odmóżdżenia bawię się w photoshopie robiąc sobie tapety z idolami, czyli oczywiście jak przystało na zrównoważoną i poważną ponad 20 letnią osobę ;P

Jak to się zaczęło?
Moja historia przybycia tutaj nie jest jakoś specjalnie niezwykła. Zaczęła się 8 lat temu (cholera, właśnie sobie uświadomiłam, że tyle czasu minęło, głowę bym dała, że Książe Półkrwi wyszedł góra dwa lata temu!) kiedy dorwałam w łapki Księcia Półkrwi. W ogóle czytanie serii Potter'a w moim domu wyglądało tak, że tylko trzy pierwsze części były czytane w spokoju. Każda następna jak wychodziła to już w sklepie zaczynały się wojny o to, kto zacznie czytać pierwszy i gdy tylko jedno z rodziców odłożyło ksiazkę na chwilę ja i to drugie z moich wspaniałych rodzicieli zaczynaliśmy polowanie na nią. Najpiękniejsze chwile mojego życia tak naprawdę. No ale odbiegłam od tematu. Tak więc 8 lat temu gdy dorwałam księcia półkrwi i przeczytałam go to... byłam zawiedziona. Jak to Potter ma być z Ginny? Fuj. Ble i w ogóle tragedia. Zawsze łączyłam go z Hermioną a Ron niech idzie siać porzeczki. Nie wiem czemu, ale nigdy nie pałałam do niego sympatią. Tak więc obrażona na cały świat, że idzie nie po mojej myśli uruchomiłam swoją wyobraźnię i zaczęłam pisać własną wersję gdzie Hermiona i Potter są ze sobą i jest sielanka. Wtedy jeszcze nie ogarniałam, że to co robię nazywa się fan fiction, ale to robiłam i było mi z tym dobrze. Później trafiłam na inne fan ficki z tym paringiem i tak zaczęła się moja czytelnicza przygoda. Pewnego dnia przeszłam na "wyższy poziom wtajemniczenia" i dorwałam Dramione. Wydawało mi się to dziwne i nie możliwe, jednak się wkręciłam i porzuciłam paring Harry-Hermiona w kąt racząc się moją nową miłością. Jednak moją ulubioną postacią był profesor Snape,a  nie Draco jak mojej przyjaciółki, którą zaraziłam miłością do fan ficków (niestety nie na długo) więc zaczęłam przeszukiwać internet w poszukiwaniu czegoś, co będzie o moim ukochanym profesorze. Tak trafiłam na Snamione, Sevmione czy HGSS. Pierwsze wrażenia były bardzo neutralne. Wydawało mi się to średnio logiczne. No dorosły facet i uczennica? Przecież to się kupy nie trzyma, ale z drugiej strony był jakiś taki dreszczyk. No kurcze coś fajnego. Przebrnęłam przez kilka fajnych opowiadań, oraz przez kilka, które ciężko było zdzierżyć. Czytałam, ale nie wariowałam na tym punkcie. I pewnego dnia trafiłam na moją małą biblię. "Wybór" tłumaczony przez Annie. Zakochałam się i ta miłość trwa do dzisiaj. Przeczytałam tego ficka prawie tyle razy co samego "Harry'ego Potter'a" i wciąż chętnie do niego wracam. Od tamtej pory stałam się jednak bardziej wybredna i złośliwa jeśli chodzi o opowiadania. Również o swoje. Odkąd przeczytałam wybór napisałam może z dwa teksty i żadnego nie opublikowałam, ponieważ nie uważałam za wystarczająco dobre. I w stanie totalnego zauroczenia trwam do dzisiaj.

W sumie to chyba tyle o mnie, jak sobie coś przypomnę to dopiszę, a tym czasem jeśli Wy macie do mnie jakiekolwiek pytania to proszę pytać ;)




1 kwietnia 2013 roku

1 komentarz:

  1. "Wybór" tłumaczony przez Annie <-- Ooo nie spotkałam się z tym opowiadaniem, ale skoro mówisz że się w nim zakochałaś, to jak bym Cię bardzo o link poprosiła :D

    OdpowiedzUsuń