Tak jak myślałam, ten blog podobnie jak wszystkie inne musi walczyć o moją uwagę tłukąc mi w myślach i zmuszając żebym tu przyczłapała i się nim zajęła. No niestety nie mam czasu nad czy bardzo ubolewam, jednak nie próżnuję ;)
Siedząc w pracy i słuchając radia w pewnym momencie dopadła mnie szalona wena. Mam w głowie historię, którą w najbliższym czasie planuję tutaj umieścić. Akcja rozgrywa się tuż po wojnie i dotyczyć będzie oczywiście mojego ukochanego paringu, który niektórych przyprawia o dreszcze obrzydzenia, a mnie wręcz przeciwnie ;)
Obecnie wszystko co mi przyjdzie do głowy zapisuję w zeszycie, ewentualnie tak długo męczę w myślach dany fragment aż nie zapadnie mi głęboko w pamięć abym nie zapomniała. Jeszcze nie wiem co z tego wyjdzie, ale w końcu jak nie spróbuję to się nie dowiem, prawda?
Jutro wyjeżdżam na cztery dni na wakacje, których już od dawna nie miałam. Nie wiem do końca jeszcze gdzie mnie porywają, ale wiem, że będę miała chwilkę czasu bez szumiących samochodów, głodnych ludzi i innych takich to może przyjdzie jakaś wena większa i przyjadę już nie z opowiadaniem tylko powieścią?
Pomarzyć można :)
Trzymajcie się,
Invincible
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz